Lula co po świecie hula
RSS
czwartek, 31 maja 2007
wtorek, 29 maja 2007
SZtuknięte poznają Poznań i siebie nawzajem...

Sobota wczesny ranek, wstałam wzięłam prysznic, wyszłam na balkon, dzień zapowiadał sie upalnie, a w powietrzu czuć było to niesamowite napięcie i oczekiwanie poznania SZtukniętych dziewczyn na żywo. Jeszcze tylko kilka godzin, jeszcze tylko dojazd do Poznania i już je zoabczę, wyściskam i będzie pięknie!
Szybkie śniadanko, żeby Lulątko spokojnie sobie pobierało ode mnie ile mu potrzeba, i myk do samochodu z mężem. 4o km zleciały wyjątkowo szybko i na rogatkach niestety zepsuł się nam samochód. Wpadłam w panikę, bo przecież za pół godz. odbieram pierwsze dziewczyny z pkp. Chciało mi się beczeć, ale wzięłam się w garść. Zostawiłam D. (wkońcu dorosły facet sobie poradzi) i poleciałam na tramwaj.
Zdążyłam akurat, i za chwilę wpadłam w uściki Patrycji, a potem Lamarty. Do odebrania następnych dziewczyn została godzinka. Poszlyśmy coś przekąsić, a za niedługo byłyśmy już w komplecie!!! I tramwajem (z małymi przeszkodami) dotarłyśmy do bursy, gdzie miałyśmy załatwione noclegi.
Tu istny szał wymiany prezencików, które dla siebie zrobiłyśmy. Małe odśiweżenie po podróży i wyskoczyłyśmy zwiedzać miasto. Całe szczęście, udało mi się załatwić nam noclegi w internacie w samym centrum Poznania, więc wszedzie miałyśmy bliziutko.
Najpierw do Starego Browaru, połaziłyśmy, pooglądałyśmy, nawet Qlce przeciwniczce konsupcjonizmu , taka forma centrum handlowo-kulturalnego bardzo się spodobała. Obejrzałyśmy wystawę kolekcji Grażyny Kulczyk, potem małe zakupki i spacerkiem wśród kamieniczek, deptakiem doszłyśmy do rynku. Dziewczyny strzelały fotki z każdej strony  gdzie się nie obejrzeć tam oko przy monitorku lub wizjerze 
Rynek obfocony, Fara i zakątki z bocznym uliczkami rynku zwiedzone.
Nogi wszystkim nam dawały się juz we znaki, zjadłyśmy szybką obiado-kolację i dalej w miasto. Zaprowadziłąm dziewczyny do mojej ulubionej knajpki w Poznaniu- "W starym kinie". W końcu nogi mogły chwilkę odetchnąć przy zamówionej herbatce, tudzież innych napojach 
W planach był jeszcze koncert "Raz, dwa, trzy" na Placu Wolności, gdzie udałyśmy się z pobliskiej knajpy. Bylo super, koncert za friko, a pełne 2 godziny niesamowitych emocji i wspaniałej muzyki. Ciepłe powietrze i super atmosfera, i nie wiadomo kiedy spacerkiem w środku nocy wracałyśmy Półwiejską do bursy. Tam oczywiście pogaduszki... aż zmęczenie dało znać o sobie i udałyśmy się pełne wrażeń do swoich łóżek. I jak tu teraz zasnąć jak taka adrenalina z całego dnia buzuje we krwi...ale zmęczenie zrobiło swoje.
Ranek to śniadanko i niestety pakowanie rzeczy, czemu ten czas tak szybko zleciał  zdecydowanie stwierdziłyśmy, że jeszcze jeden dzień by się nam przydał. Trzy sztuknięte tzn. Pata. Eigth i Pipix wracały tym samym pociągiem, nie obyło się bez łez przy pożeganiu... ale co tam, akumulatorki tak naładowane tym SZpotkaniem, że aż nie mogę usiedzieć...
Później pożegnałam się z Qlką i Lamartą, bo miałam podwóz do domku (przpraszam was dziewczyny, że nie zaopiekowałam się wami do końca, ale wiem że sobie poradziłyście i odwiedziłyście jeszcze wystawę fotografii w Zamku). I tak zmęczona, ale przeSZczęśliwa wróciłam do domu.
Dziewczyny niczym mnie nie zaskoczyły, czułam się jakbyśmy z niejednego pieca chleb jadły, jakby to nasze spotkanie było kolejnym etapem naszej przyjaźni, ktorej strasznie brakuje mi na codzień, tu na miejscu. Uwielbiam je każdą z osobna, za to jakie są, i wszystkie razem - SZeść SZtuk SZtukniętych SZtuką!!!!

Pozdrawiam WAS wszystkie serdecznie, miłego czytania!

sobota, 26 maja 2007
SZlot

Odliczam godziny do spotkania i poznania SZtukniętych SZtuk! To już za chwilkę :D

1

wtorek, 22 maja 2007
Przyjechał z nami z Czaczy

Kolejny nabytek przywieziony z komisu z używanymi meblami. Kosztował 160 zł, i jedynie boki ma pokiereszowne przez kocie pazurki, za jakiś czas pewnie damy go do obicia, ale narazie stoi i od progu zachęca,żeby sobie w nim chwilkę posiedzieć i pomyśleć jaka może być jego historia...

fotel

czwartek, 17 maja 2007

Ewa podsunęła mi pomysł, aby z drzewek na talerzu zrobić pędzle do ps'a, a oto efekt, już w użyciu :)

1

ps. tekturka z zestawu Mia_Mi

środa, 16 maja 2007
Talerze z odzysku...

W zeszłą sobotę wybraliśmy się do słynnego w naszej okolicy miasteczka o nazwie Czacz. Z czego słynie Czacz?? Ano z tego, że cała wieś zamiast trudnić się uprawą roli, zamieniła swoje stodoły na komisy z używanym meblami i czym tylko się da przywiezionymi z Holandii. Normalnie każde gospodarstwo ma swój hangar z takimi rzeczami. Pojechaliśmy się rozejrzeć za czymś do naszego mieszkanka, było kilka ciekawych mebli, komódek, foteli stylizowanych... W końcu wróciliśmy, a właściwie ja wrociłam z dwom pięknymi talerzami za całe 2 zł, i z niczym więcej, bo nie mogliśmy się na nic zdecydować. Ale mamy postanowienie, że w tą sobotę tam wracamy, bo ostatnio udało się przejść tylko jakieś 3/4 wiochy. A do oglądania wszystkiego potrzeba całego dnia ;) Mnóstwo talerzyków, filiżanek, wazonów i obrazów, ehh ostatnio nie moglam tego wszystkiego ogarnąć. Najchetnie wyjechałabym z taczkami takich pierdółek..

A oto talerze, a właściwie dla prezentacji - sfotografowany jeden z nich.

1

2

ps. a ty wstętny czytaczu i podglądaczu D. - założ sobie w końcu konto i zacznij komentowac :P

poniedziałek, 14 maja 2007
Znów mogę pić kawę

Oczywiście w bardzo ograniczonej ilości, ale sam fakt, ze juz mnie nie odrzuca na sam zapach... i zrobiłam sobie taką delikatną z mleczną pianką, posypaną kakao :)

kawa

kawa1

p.s mleko ubijane takim "bzyczkiem" z ikei

piątek, 11 maja 2007
Nowy blog??
Dziś naszła mnie myśl, żeby założyć sobie drugi blog, o wiadomej tematyce... ;) Z bardziej ograniczonym dostępem, dla ludzi z zewnątrz. Zobyczymy czy kiełkująca myśl zaowocuje?
czwartek, 03 maja 2007
Na wiosennym spacerze
1